Co jakiś czas mają miejsce tragedie o ponadnormatywnej skali. Wczoraj był to COVID-19, dziś jest powódź. Jutro zapewne przyniesie nam jakąś niekoniecznie miłą niespodziankę.
PAP donosił niedawno, że amerykańscy naukowcy badali, czy skupianie się na teraźniejszości rzeczywiście jest najlepsze dla zachowania dobrego samopoczucia i sił do działania. To, co wielokrotnie opisywane i przytaczane jako zbawienne dla zdrowia, zostało w pewnej mierze poddane w wątpliwość, a raczej uzupełnione. Chodzi o życie tu i teraz. Niemyślenie o przyszłości, ani niecofanie się do przeszłości z pewnością pozwalają koncentrować się na bieżących sprawach i obowiązkach.
Gdy umysł pracuje na zwykłych „obrotach” bez czynnika stresowego, zakotwiczenie w teraźniejszości długo może dawać poczucie spełnienia. Stres rozprasza uwagę i sprawia, że koncentrujemy się na źródle problemu lub jego rozwiązaniu. Mechaniczne czynności dnia codziennego, rutyna w pracy mogą pomóc o tyle, o ile spełniło się swoje obowiązki. Bieżące działanie pozwala zachować pozory, że wszystko jest w porządku. Czasami jednak życie zmienia się diametralnie w jednej chwili. Myślę, że zawsze warto uciekać się do prostych działań, które z biegiem czasu pozwalają zminimalizować przeżywanie stresu i dają częściową ulgę.
W trudnych momentach, gdy nie wiemy, co się wydarzy (a przecież nie wiemy i możemy tylko prognozować przyszłość) życie „tu i teraz”, z uważnością, otwartością i skupieniem na chwili mogłoby pomóc, lecz jest niezwykle trudne lub niemożliwe. Czasami pojawia się chęć ucieczki, porzucenia wszystkiego i zapomnienia. Przeczekanie rzadko jest sposobem rozwiązania problemu.
Badacze analizują, czy koncentracja na chwili pozwala pełniej przeżywać teraźniejszość i czy na pewno daje siły do działania. Zadają sobie również pytanie, czy może jest skuteczniejszy czynnik pozwalający zachować dobrostan. Uważność sprawdza się doskonale w spokojnych dobrych czasach, gdy człowieka nadmiernie nie dręczą kłopoty, gdy nie martwi się i może dostrzegać drobiazgi lub powolnie delektować się pięknem natury.
Gdy człowiek staje wobec trudnej sytuacji, nadzwyczajnych zdarzeń, komplikacji, czy natłoku zajęć i niemożności poradzenia sobie z nimi, nie może skupić się na przeżywaniu chwili, wkrada się nerwowość, chaos, który dezorganizuje życie, przyspiesza oddech, puls i podnosi ciśnienie. Wtedy zachowanie aktywności, racjonalna ocena rzeczywistości, skupianie się na pracy może być trudne. Bezczynne ciało, gdy umysł pracuje na najwyższych obrotach i stres podnoszony do kwadratu przez bezowocne myślenie są jeszcze gorsze niż rutynowe czynności wykonywane z obowiązku. Zmaganie się ze sobą, odwracanie uwagi, działanie bez względu na okoliczności i trudności, wyłączenie myślenia pozwalają przetrać trudne chwile. I to czasami musi wystarczyć.
A teraz najważniejsze wnioski naukowców: skupienie na teraźniejszości, bez zerkania za siebie i przed siebie pozwala przetrwać trudne chwile – to potwierdzono. Ale gdy najgorsze minie, trzeba ruszyć do przodu – w jakimś kierunku, coś wybierając, z czegoś rezygnując… Drogowskazem mogą być pragnienia (marzenia). Czasami trudno je odnaleźć przykryte warstwą kurzu codzienności, pogrzebane w przeszłości. Za pragnieniami podąża nadzieja na ich realizację. Czy jest to tylko analiza prawdopodobieństwa, że wytrwale zmierzając do celu, zdołamy go zrealizować? Nadzieja jest czymś więcej. Gdy racjonalne rozumowanie zawodzi, opiera się na wierze, że może się udać mimo wszystko. Czasami przybiera formę przeświadczenia niepopartego żadnym prawdopodobieństwem. Na początku pragnienia/marzenia, a następnie nadzieja, która ukierunkowuje działanie jak precyzyjny drogowskaz, wyzwalają pokłady energii, które nie zostały spożytkowane na pracę i obowiązki. Przestajemy kręcić się wkoło i zaczynami iść przed siebie.
Naukowcy potwierdzili, że to nadzieja zwraca ku szczęściu. Uważność, przeżywanie życia w teraźniejszości – nie. Tylko wybiegając pełną nadziei myślą w przyszłość, możemy z jednej strony zmniejszyć stres, a z drugiej bardziej zaangażować się w pracę i obowiązki. Koncentracja na teraźniejszości bez pokrzepiającej perspektywy jest żmudną rutyną dnia codziennego i źródłem dodatkowego stresu. Aby osiągnąć pełnię, warto uważnie żyć, lecz jednocześnie pamiętać, że na końcu czeka nagroda w postaci osiągnięcia celu. Utrata nadziei jest jak wyłączenie światła, które oświetla cel w dali. Widzimy tylko to co na wyciągnięcie ręki. Warto odkurzać, pielęgnować pragnienia/marzenia, warto mieć nadzieję na ich realizację, bo bez nadziei nie ruszymy w drogę.
Naukowcy uzupełnili wiedzę i można pewnie wyciągnąć następujący wniosek: dla osiągnięcia zadowolenia/szczęścia ważniejsza jest perspektywa i nadzieja, niż teraźniejszość, codzienność, uważność i chwila.
Inspiracja: naukawpolsce.pl