Codziennie musimy wybierać: idę czy jadę, jem jajecznicę czy kanapkę z serem. Obyśmy zawsze mieli tego typu dylematy. Gorzej gdy wybór niesie za sobą poważne konsekwencje lub nie możemy wybrać tego, czego pragniemy, i co może nas uszczęśliwić. Niektóre wybory kładą się cieniem na całe życie. Ileż to razy słyszy się: wybrałem mniejsze zło. Wynika z tego, że mamy dwa zła - większe i mniejsze, ale brakuje dobra. Czy zło jest tylko brakiem dobra, tak jak ciemność brakiem światła? A może czymś więcej? Ponadto to, co dla nas dobre, wcale nie musi być takie dla innych. Granicą naszych wyborów powinno być niekrzywdzenie drugiego człowieka. Nie chodzi o to, aby oceniać ludzkie czyny i je klasyfikować, lecz o sytuacje, gdy każda z opcji jest dla nas nie do przyjęcia.
Konflikt tragiczny
Bywają konflikty tragiczne i - choć to kojarzy się z Sofoklesową, antyczną opowieścią o Antygonie, niewiele się zmieniło w świecie, choć zmieniło się wszystko. Człowiek w swojej istocie – mam wrażenie - jest najbardziej odporny na zmiany, mimo ciągłej konieczności dostosowywania się. Wciąż marzy o pięknie, pokoju, zdrowiu etc... Czasy względnej stabilizacji, gdy zapewnione są podstawowe potrzeby, znacznie rzadziej zmuszają człowieka do wybierania między dwoma uprawnionymi, lecz przeciwstawnymi racjami, które prowadzą do nieuchronnej klęski. Bywają konflikty, które wybiegają poza nasze życie, a obejmują znaczne obszary, czy wręcz kraje. O nieprzewidzianych okolicznościach decydują czynniki, na które nie mamy wpływu. Niektórzy nazywają je fatum, losem, przeznaczeniem lub karą. Nie wiemy, w jakim miejscu upadnie bomba, a także czy przed maskę rozpędzonego samochodu nie wyskoczy łoś. To nie są sytuacje wyboru, lecz konieczności i musimy się z nimi mierzyć.
Za wierność sobie można zapłacić ogromna cenę. Zdrada siebie bywa trudna do zbagatelizowania, ale korzystniejsza... Wyobraźmy sobie dylemat osoby, do której w czasie wojny przychodzi żydowska rodzina z prośbą o ukrycie. Przyjąć? Narazić własne dzieci na śmierć? Nie przyjąć? Wydać wyrok na szukających schronienia? Wiele osób wykazało się heroicznością i zaryzykowało własnym życiem i życiem bliskich. Dla wielu była to ostatnia przesądzająca o przyszłości decyzja.
Dylemat więźnia
Tyle wstępu o literaturze, teraz zahaczymy o nauki społeczne i teorię gier.
W codzienności mamy do czynienia raczej z wyborami bardziej niejednoznacznymi i, na szczęście, także mniej tragicznymi. Tę sferę opisuje między innymi tzw. dylemat więźnia, gdy strategia konfliktu przeważa nad strategią współpracy, czyli jednostronna zdrada daje korzyść zdradzającemu, jeśli druga strona jest lojalna, a lojalność względem siebie powoduje straty dla obu. W modelu tym brakuje wariantu optymalnego dla wszystkich, gdy każdy jest zadowolony z obrotu spraw.
Wyobraźmy sobie dwóch mężczyzn faktycznie zamieszanych w sprawę zniknięcia kobiety, na których wskazują mocne przesłanki. Policja podejrzewa ich, lecz nie ma pewności, nie wiadomo też, co stało się z zaginioną. Każdy z podejrzanych oddzielnie przedstawia swoją wersję zdarzeń i może: zaprzeczyć wszystkiemu, milcząc kryć siebie i współsprawcę lub opowiedzieć wersję, obciążającą winą kompana, unikając w ten sposób kary. Będzie uniewinniony, jeśli wybierze drugi wariant, o ile współsprawca będzie milczeć. Ale co jeśli drugi podejrzany, też pójdzie na współpracę i również obciąży winą? Obopólna zdrada i wzajemne oskarżenie będzie skutkować wyższym wymiarem kary, niżby obaj milczeli. Jednostronna zdrada okaże się najlepszym rozwiązaniem tylko wtedy, gdy druga strona nie wyda współsprawcy. Jeśli obaj będą milczeć, prawdopodobnie uda się udowodnić ich udział, lecz obaj poniosą karę, zapewne niższą niżby wyjawili wszystko ze szczegółami, wzajemnie się obciążając. Kłamstwo, wybielenie siebie może zapewnić wolność, lecz może skutkować również karą, w zależności, co zrobi współwinny.
Czy bardziej opłaca się zeznawać przeciwko, czyli zdradzić, czy może jednak zachować milczenie i być lojalnym wobec kompana?
Dylemat więźnia był wielokrotnie badany na podstawie gier komputerowych, które symulują rzeczywistość i wymagają obrania jakiejś strategii postępowania, gdyż wątpliwości podobne do tych, jakie mieli mężczyźni zamieszani w zniknięcie kobiety, zdarzają się raz po raz. Wśród uczestników rozgrywek jedni wykazują większą skłonność do lojalności, inni do zdrady, zdobywają doświadczenia i wyciągają wnioski, modyfikując strategie. Raz zdradzony najczęściej zdradza po odkryciu zdrady wedle zasady wet za wet. Paradoks polega na tym, że traci się zawsze, poza sytuacją, kiedy ty zdradzasz, a druga strona tego nie robi. Okazuje się jednak, że przy wielu rozgrywkach egoistyczne podejście typu „zdradzaj dla własnych krótkoterminowych korzyści”, przynosi mniejsze zyski niż to oparte na „trzymaniu sztamy”. Trudno sobie wyobrazić, że osoba, która jest z zasady nielojalna wobec innych, spotka się z aprobatą i otwartością. Drugi wariant, „zawsze pozostawaj lojalny i współpracuj” wypada jeszcze gorzej. Ktoś taki jest bezlitośnie, wielokrotnie wykorzystywany. Według badaczy, długofalowo dobrze wypada strategia oparta na pomijaniu zdrady i nawiązaniu ponownie współpracy, lecz także incydentalnym zdradzaniu, gdy ktoś dopuścił się zdrady. Czyżby puszczenie w niepamięć zła, wybaczenie było długofalowo korzystniejsze niż dążenie po trupach do celu? No właśnie… Każdy odpowiada sobie sam na to pytanie.
I tak oto od teorii gier przeszliśmy do życia.
Dylemat więźnia był wielokrotnie wyjściem do badań problematyki zaufania i zachowań ludzkich. Jego echa możemy znaleźć w przyrodzie, społeczeństwie, nauce (ekonomia, politologia, socjologia, biologia), informatyce, ochronie środowiska oraz sporcie. Aby wykazać, że nie są to jedynie wydumane teoretyczne rozważania, lecz pośrednio lub bezpośrednio dotyczą nas wszystkich, podam dwa przykłady.
Pierwszy: państwa, które wielokrotnie toczyły ze sobą wojny, w końcu podpisują traktat pokojowy. Żadna ze stron nie ma pewności, czy przeciwnik dotrzyma zobowiązania. Nie zapominają przewin, lecz mimo to stawiają na współpracę. Nie wiadomo, czy ktoś nie działa na zwłokę, aby wzmocnić się i uderzyć skuteczniej, łamiąc pakt. A może wyciągnie wnioski i pokój zapanuje na lata? Strategia wet za wet nie daje szans na ponowne otwarcie i zmianę.
Drugi przykład ze świata zwierząt: ptaki zazwyczaj opiekują się wspólnie swoim potomstwem – taki rytuał. Kukułki natomiast wolą wieść wygodne życie, więc podrzucają swoje jajka do cudzych gniazd, aby nieświadomi niczego ich właściciele spełniali swój biologiczny obowiązek względem obcego gatunku. Taka samolubna strategia pozwala im przetrwać, lecz nie umożliwia ekspansji. To gatunek ludzki, który ewolucyjnie „zrezygnował” w części z egoistycznych zachowań, postawił na współpracę i altruizm, opanował świat.
Konflikt i dylemat, czyli ludzkie wybory
- Redakcja
- Blog
