Dolna część płaszcza noszonego na ramionach, z brzegiem i frędzlami odkryta na cmentarzysku użytkowanym prawdopodobnie przez społeczność germańską; Gronowo, pow. drawski, cmentarzysko kultury wielbarskiej (II-III w. n.e.), fot. J. Maik.
Oblepione gliną półziemianki wkopane w ziemię, a wokół nich osoby krzątające się w obdartych łachmanach? Tak wcale nie było! Nasi przodkowie już ponad tysiąc lat temu nosili kolorowe ubrania, często wykonane w bardziej skomplikowany sposób, niż te produkowane dzisiaj. O dawnych tkaninach opowiada PAP prof. Jerzy Maik.

"Najstarsze zachowane na terenie Polski tekstylia pochodzą z neolitu, czyli z czasów, kiedy zaczęto uprawiać rolę i hodować zwierzęta (od V do k. III tysiąclecia p.n.e.). Jest to m.in. fragment maty znalezionej przed II wojną światową na terenie Huty Łączyńskiej na Pomorzu" - wskazuje prof. Jerzy Maik z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, który od lat specjalizuje się w badaniu dawnych tkanin.

Z tego samego okresu znane są tkaniny uwiecznione w formie odcisków na naczyniach ceramicznych. "Mimo że fizycznie nie zachowały się, to możliwa była ich analiza - był to najprostszy splot tzw. płócienny zapewne wykonany z włókien lnianych. Formą tkanina zapewne przypominała prześcieradło" - powiedział prof. Maik. Archeolodzy ustalili też, że tkanina powstała najprawdopodobniej na krośnie pionowym.

Archeolodzy długo nie zwracali należytej uwagi na pozostałości dawnych tkanin. Wynikało to z tego, że do naszych czasów zachowują się w postaci co najwyżej kilkucentymetrowych skrawków, albo - wspomnianych odcisków.

"Tak mogło być w czasie słynnych badań w Biskupinie w okresie międzywojennym. Mieszkańcy osady sprzed ponad 2,5 tys. lat z pewnością używali różnych tkanin, ale wykopaliska nie przyniosły pod tym względem żadnych rezultatów" - opowiada naukowiec. Prof. Maik dodał, że w tej osadzie mogło zachować się sporo fragmentów tkanin, bo jest to obszar podmokły (który konserwuje zabytki organiczne i wyroby wełniane). Z tego względu do naszych czasów przetrwała zabudowa drewniana.

W okresie, w którym istniał Biskupin, w rejonie dzisiejszego Domasławia koło Wrocławia powstał obszerny cmentarz. Dotychczasowe analizy wskazują, że pochowane na nim osoby (w sumie odkryto 1000 pochówków) utrzymywały ożywione kontakty ze społecznościami z głównych centrów pradziejowej Europy, m.in. z rejonem austriackich Alp czy ludami z Półwyspu Apenińskiego.

"Tam również odkryto tkaniny. Okazało się, że na skremowane uprzednio zwłoki kładziono w czasie pogrzebu broń zawiniętą w materiał - podobna tradycja praktykowana była u współczesnych tej społeczności Etrusków z obszaru Italii. Co ważne - jest to najstarszy na terenie obecnej Polski przykład tkaniny, która posiada splot skośny, bardziej skomplikowany niż płócienny" - zwraca uwagę naukowiec.

Archeolog uważa, że być może wpływy ze strefy śródziemnomorskiej przyczyniły się do rozkwitu włókiennictwa na północ od Karpat.

"Bardzo dużo fragmentów tkanin znanych jest z północnej Polski - z pierwszych wieków naszej ery i część z nich wykonano w bardziej złożony sposób niż te produkowane obecnie" - wskazuje prof. Maik. "Nie oznacza to, że społeczności z południa nie znały tkanin. W tym przypadku uśmiechnęło się do nas szczęście - po prostu dość często nie palono zmarłych, tylko umieszczano ich po śmierci w ziemi. Dzięki temu tkaniny, w które zmarli byli ubrani, miały większą szansę na przetrwanie do naszych czasów" - dodaje naukowiec.

Faktycznie - w niektórych z badanych przez archeologów grobach odkryto nawet po kilkadziesiąt fragmentów tkanin różnego typu. Zdaniem prof. Maika oznacza to, że ówcześni mieszkańcy północnej Polski mieli bardzo urozmaiconą garderobę. Najprawdopodobniej ten teren zasiedlali Germanie - z przedstawień z epoki znanych z innych krajów wiadomo, jak się ubierali.

"Germanie nosili wełniane spodnie posiadające nawet rozporek i szlufki na pasek! Z kolei kobiety długie koszule z rękawami, na które zakładały suknie bez rękawów na ramiączkach" - opowiada naukowiec. Zaznacza, że jakość wełny znajdowanej na terenie dzisiejszego Pomorza w tym okresie była bardzo wysoka. Wyroby z okresu wczesnego średniowiecza nie dorównywały jej. "Nawet dziś taka jakość jest trudno osiągalna" - ocenia badacz.

Naukowiec zwraca uwagę, że rozkwit włókiennictwa zakończył się na obecnych terenach Polski wraz z burzliwym okresem wędrówek ludów (który przyczynił się m.in. do upadku Rzymu). I tak we wczesnym średniowieczu mężczyźni nie nosili spodni - nie potrafiono ich wykonać. Zamiast tego popularne były nogawice dopinane do pasa.

Mimo że technologia wyrobu tkanin podupadła w początkowym okresie średniowiecza, do naszych czasów zachowały się ich fragmenty. Na ich podstawie badaczom udało się ustalić, że bardzo popularne były wówczas różnokolorowe pasiaki, czyli okrycia, na które składały się pasy w kolorach żółtym, czerwonym, brązowym i niebieskim. Takie przykłady znane są z wykopalisk z Gdańska i Opola.

"W tym przypadku nici barwiono przed procesem tkania, ale w okresie średniowiecza dokonywano czasem tej czynności na gotowych tkaninach" - zaznaczył prof. Maik. "Z kolei w pradziejach bardziej popularne były jednokolorowe tkaniny wykończone na brzegach innym barwnikiem" - wskazał naukowiec.

"Szczególną uwagę należy zwrócić na wykonywane w pierwszych wiekach naszej ery na Pomorzu tkaniny, które są co prawda jednobarwne, ale na skutek zastosowania specjalnego sposobu tkania - różnego kierunku skrętu nici - udało się uzyskać na nich efekt iluzji optycznej. W ten sposób materiał w zależności od kąta patrzenia musiał mienić się w oczach obserwatora" - dodał prof. Maik.

Na przestrzeni tysiącleci najbardziej popularnymi surowcami na terenie Europy, z których wykonywano tkaniny, były wełna i len. Pierwszy jedwab pochodził z Chin - ten znany był w średniowiecznej Polsce, ale stać na niego było tylko osoby najbardziej zamożne.

"Dziś proporcje się odwróciły - tkaniny sprowadzane z Państwa Środka są nawet tańsze niż rodzime, ale ich jakość pozostawia często wiele do życzenia" - podsumowuje naukowiec.

PAP - Nauka w Polsce