Porządek w domu to porządek w życiu, cz. I

Porządek w domu to porządek w życiu. Moja mama porządek w domu miała zawsze. Dokąd sięgnę pamięcią zawsze sprzątała systematycznie i do dziś dnia nie lubi mieć bałaganu. Tylko w całej tej jej pedanterii jeszcze do niedawna zadziwiał mnie fakt, że ona nigdy sprzątać nie lubiła. Taki paradoks. Ale to nie to w tym wszystkim wzbudziło moje zainteresowanie.

Jednak po kolei. W przeciwieństwie do mojej mamy, ja odkąd pamiętam kochałam nieporządek. Kiedy zdarzało się, że miałam posprzątany pokój, nigdy nie mogłam nic w nim znaleźć. A w bałaganie zawsze wszystko było na swoim miejscu. Dziś, z perspektywy czasu wiem, że mój mały zagracony i nie uporządkowany świat odzwierciedlał moje nastoletnie życie, w którym większość spraw były zaczęte, ale rzadko doprowadzone do finału. Odcięta od matczynej pępowiny zamiast brać przykład z rodzicielki powielałam przez dłuższy czas swe nastoletnie nawyki pozwalając aby moja córka brała ze mnie ten niechlubny przykład. I brała – nie sprzątała. Nie sprzątała, bo nie musiała, a nie dlatego, że nie umiała czy nie lubiła. Fakt ten, a raczej świadomość braku we mnie wzorca wzbudzały we mnie poczucie winy i sprzątałam za nią, co utwierdzało ją tylko w przekonaniu, że sprzątać nie musiała. Aby nie zapędzić się w kozi róg – powiedziałam sobie: „Stop! Teraz biorę sprawy w swoje ręce i ogarnę cały ten bajzel”. Z dnia na dzień jest coraz lepiej…

Bałagan źle wpływa na nasze samopoczucie
Porządek w domu to życie bardziej harmonijne. Kiedy mamy bałagan w domu, mamy bałagan również w życiu. Wiele spraw odkładamy na później. Pojawia się dezorganizacja, dysharmonia, a nawet wstyd. Bałagan wprowadza zamieszanie i odwraca naszą uwagę od tego, co ważne. Dlaczego? Bo ciągle sprzątamy. Nie usiądziemy, nie odpoczniemy, nie poczytamy, nie pójdziemy na spacer ani na basen ponieważ zwyczajnie nie mamy czasu. Sprzątamy! W rezultacie ciągle jesteśmy zmęczeni, ospali, podenerwowani i nie mamy czasu dla bliskich. Najgorsze w skutkach jest to, że nasze dzieci nie rzadko powielają nasze błędy.
Zastanówmy się, czy przypadkiem bałagan w naszym domu to nie pewnego rodzaju manifestacja? Jakiegoś problemu? Ważnych, nie dokończonych spraw? A może gdzieś bardzo głęboko w naszej podświadomości bezwiednie pielęgnujemy wzorce i nawyki, które (o zgrozo!) kierują naszym życiem? Zadajmy sobie również pytanie: Od jakich emocji uciekamy w nieporządek? Od jakich emocji ja uciekałam, tego nie zdradzę, ale olśniło mnie, że zrobienie porządku w moim mieszkaniu to najprostszy sposób, abym mogła stanąć twarzą w twarz ze swoimi lękami. Dlaczego najprostszy? Ponieważ mogłam to zrobić na swój własny sposób i we własnym (hm… powolnym) tempie.

c.d.n...

W.M.