Coraz częściej, o zgrozo, przede wszystkim z mediów słyszymy o tragicznych wydarzeniach, które związane są z małymi, najmniejszymi, hm… noworodkami. Temat dzieciobójstwa wrze we mnie już od dłuższego czasu. Tym bardziej, że sama jestem matką. A zostałam nią w momencie kiedy powiedzmy to tak – nikomu nie było to na rękę, przede wszystkim mnie – młodej studentce, która dopiero co odcięła się od pępowiny rodziców. A jednak nigdy nie pomyślałam o tym, żeby… Ach aż ciężko takie słowa przechodzą przez mą głowę… I teraz, kiedy po raz drugi będę mamą w głowie mi się nie mieści że można skrzywdzić swoje dziecko. A jednak takie osoby są. Funkcjonują w naszym społeczeństwie. Czasem są bliżej niż nam się wydaje. 
 
To okrutne, ale pierwotnie dzieciobójstwo nie było niczym haniebnym. Z punktu widzenia grupy społecznej było wręcz koniecznością. Eliminowano w ten sposób jednostki słabe i ułomne. W jakiejś mądrej acz bardzo ciekawej książce przeczytałam, że u starożytnych Greków,  Rzymian,  Spartan,  plemion  słowiańskich i germańskich dokonywano dzieciobójstwa, wtedy kiedy nadmierny przyrost rodziny utrudniał wyżywienie  i wychowanie dzieci,  albo  też  dziecko  obarczone  było  wadami rozwojowymi. W Grecji zanim dziecko otrzymało imię, kilku starszych obywateli decydowało o  jego  życiu w  sytuacji, gdy urodziło się ono  słabe lub chore. W przypadku  stwierdzenia,  że należy się go pozbyć z grupy, można było wykonać decyzję starszyzny poprzez zrzucenie go ze stoku wysokiej góry. Ale na Boga, mamy XXI wiek. 
 
Tak, mamy XXI wiek i statystyki policyjne są przerażające. I choć z roku na rok ilość dzieciobójstw się zmniejsza, to nadal szokuje fakt dokonania tego czynu. 
Rok Art. 149 - dzieciobójstwo
2012 - 22
2011 - 24
2010 - 26
2009 - 28
2008 - 33
2007 - 34
2006 - 42
2005 - 41
2004 - 61
2003 - 41
 
Niestety trzeba zdać sobie jeszcze sprawę z tego, że w Polsce policyjne statystyki to jedno, a rzeczywistość to drugie, ponieważ prawdziwa liczba dzieciobójstw lub morderstw kilkunastotygodniowych dzieci jest o wiele, wiele wyższa niż wynika to właśnie z policyjnych statystyk. Dlaczego ciężko oszacować rzeczywistą liczbę dzieciobójstw? Ponieważ Kodeks Karny za owe przestępstwo uznaje zamordowanie dziecka, które przeżyło nie więcej niż 7 dni – art. 149 – Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu – „Matka, która zabija dziecko w okresie porodu pod wpływem jego przebiegu, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Nagłówki w polskich i zagranicznych mediach mrożą krew w żyłach – „Ugotowała dziecko w mikrofali!”, „Obciął głowę 3-letniemu synkowi”, „Matka udusiła noworodka, a potem przyniosła go do szpitala w reklamówce”, „Wyrodna matka strzeliła swoje dzieci! Bo pyskowały.”, Wrzuciła dziecko do pralki i włączyła wirowanie!”, Matka spaliła noworodka w piecu!”, „Żywcem pogrzebała dziecko w ogródku!”, „Żywcem zamrozili chorą na Downa córkę”, „Zabiła własne dziecko i ukryła zwłoki w stodole!”. Po przeczytaniu dwóch – trzech artykułów odechciewa się takiej lektury. Dlaczego ludzie to robią? Bo byli pod wpływem narkotyków, bo matka była w szoku poporodowym czy depresji poporodowej, nie miała środków do życia, bo ma już kilkoro czy kilkanaścioro dzieci… szok, ja wiem nie powinnam oceniać, A są tacy, którzy szukają wytłumaczenia, próbują takie zachowania usprawiedliwiać. Bez względu na WSZYSTKO są inne rozwiązania. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca! Przecież dzieci niczemu nie są winne. To prawda, że Polska jest daleko w tyle jeśli chodzi o politykę społeczną, ale na miłość boską są domy samotnej matki czy okienka nadziei. Z dwojga złego zawsze można wybrać lepsze zło.
 
Każde dzieciobójstwo powinno być surowo karane. Jednak system karny w naszym cudownym państwie jest tak bardzo ułomny. Co to za kara 5 lat pozbawienia wolności? Historia zna wiele przykładów karania (przede wszystkim) dzieciobójczyń. W IV wieku naszej ery Konstantyn za dzieciobójstwo wprowadził karę śmierci przez zakopanie żywcem lub wbicie na pal. W średniowieczu egzekucje były bardzo okrutne i teatralne co miało odstraszać innych od popełniania zbrodni. Dzieciobójczynie topiono w worku, ścinano głowy i obcinano ręce, rozszarpywano gorącymi kleszczami. W XVIII wieku w Danii za dzieciobójstwo wieszano, a w Toskanii karą były dożywotnie, przymusowe  ciężkie roboty fizyczne. Z czasem karę śmierci zastąpiono karą pozbawienia wolności. I owszem – żyjemy w XXI wieku, ale na niektóre czyny powinny być kary rodem ze średniowiecza.
Być może wielu z Was uzna, że jestem bardzo subiektywna, ale wszystkim zainteresowanym tematem dzieciobójstwa gorąco polecam lekturę Szkoły Policji w Katowicach: „Dzieciobójstwo. Zarys historii stosowania kar”. Praca została opracowana przez podinsp. Violettę Grudzień i jest dostępna w internecie.
 
W. Marek 

Polecane publikacje

baner przeszlosc okladka baner lacza nas roznice okladka ok