Każdy powinien znaleźć swój własny sposób na ład w mieszkaniu i życiu
W dzisiejszym świecie brakuje wolnego czasu. Pracujemy, wychowujemy dzieci, każdy ma swoje obowiązki. Dlatego, aby móc w pełni cieszyć się błogimi wolnymi chwilami każdy człowiek powinien znaleźć swój sposób na „ujarzmienie” bałaganu.

Obserwując siebie, rodzinę, najbliższych i znajomych doszłam do wniosku, że bałagan wpływa na życie ludzi w zależności od tego jacy jesteśmy – jaki mamy charakter, ile posiadamy rzeczy i od jakiego czasu te rzeczy gromadzimy.
Aby mój mężczyzna był ze mnie dumny, chętnie wracał do domu, żebym nie wstydziła się zapraszać znajomych, a przede wszystkim żeby nie zrobić dziecku krzywdy wcieliłam w swoje życie ideę minimalizmu.

Minimalizm w moim życiu
Minimalizm to ostatnimi czasy bardzo popularna hm… filozofia, teoria, idea ograniczenia. Posiadam tylko te rzeczy, które są mi naprawdę potrzebne. Kiedyś w jakimś śniadaniowym programie oglądając reportaż na temat minimalizmu dowiedziałam się, że zagorzali przedstawiciele tej filozofii wyznają zasadę posiadania jedynie stu przedmiotów. Uważam, że jest to Doś ortodoksyjne podejście do sprawy, bo przecież nie chodzi o to, by pozbyć się całego swojego dorobku, tylko – jak napisała Karen Kingston w swojej książce: „Feng Shui. Jak pozbyć się bałaganu ze swojego życia” – zwolnić lekko uścisk i obserwować co się dzieje.
Wspominam czasem moją wyprowadzkę z rodzinnego domu. Wydawało mi się, że zabieram z niego tylko to co bardzo potrzebne. Co się okazało rzeczy mojego partnera stanowiły 1/4 całości. Nie powiem, że mocno mi to zaimponowało, ale mocno zastanowiło. Kierując się zasadą minimalizmu, krok po kroku zrobiłam w swoim mieszkaniu porządek: w szafie mam tylko to w czym naprawdę chodzę, w łazience tylko niezbędne kosmetyki, a w kuchni sprzęty, z których rzeczywiście korzystam.
Dzięki minimalizmowi zrozumiałam, że moje szczęście nie zależy od stanu posiadania. Zdałam sobie sprawę, ze przekonanie „im więcej tym lepiej” to efekt wszechobecnych reklam. Życie to ciągła zmiana, a moje zmienia się jak w kalejdoskopie. Postanowiłam dlatego, że rzeczy w nim będą pojawiać się i odchodzić. Nie będą mnie ograniczać. Kiedy zaczęłam pozbywać się starych i niepotrzebnych mi przedmiotów odczułam nagły przypływ energii. Ogarnęła mnie niespodziewana radość i poczułam się niezwykle swobodnie. Teraz robiąc nowe zakupy kilka razy zastanawiam się czy jest mi to naprawdę potrzebne, czy warto coś kupić, czy nie trafi to za chwilę w kąt. Tym samym nauczyłam się oszczędzać.
Kiedy uda nam się już posprzątać, utrzymujmy ten stan. Nie odkładajmy rzeczy na tak zwaną kupkę, ponieważ nawet najmniejszy bałagan po jakimś czasie będzie się stawał coraz większy.
Dla wielu ludzi minimalizm to styl życia cechujący się prostotą, dla innych walka z konsumpcjonizmem, a dla mnie świetny sposób by czuć się wolną i szczęśliwą.

Kilka słów z własnego doświadczenia…
Niebywałe jaki dobroczynny wpływ na innych ma odrobina sugestii. Kilka dni po tym jak mój mężczyzna przeczytał ten tekst, postanowił wyrzucić z naszego pokoju brązowy, stary, rozsypujący się regał, na który obydwoje od dawna nie mogliśmy patrzeć. Została jedna szafka na ciuchy, a wszystkie inne rupiecie trafiły do pudeł. Od tego czasu mój partner ma znacznie lepszy humor :)

W.M.

Polecane publikacje

baner przeszlosc okladka baner lacza nas roznice okladka ok